drzwi drewniane - okna - zdjęcia ślubne - nawigacja GPS - działki - zdjęcia - organizacja szkoleń - oferty mieszkaniowe - nordic walking - medycyna -
- i b¹dŸ ostro¿ny.
- Z ca³¹ pewnoœci¹ bêdê siê o to stara³.
Olven by³ wysokim postawnym mê¿czyzn¹. Na jego obliczu widnia³o kilka czerwonych blizn. Wyszed³ z budynku siedziby zakonu drzwi drewniane odziany w oksydowan¹ na czarno zbrojê. Za nim szli rycerze, którzy pod jego dowództwem udawali siê do Demos.
- Mi³o ciê znowu widzieæ, panie Sparhawku - rzek³, gdy Vanion okna znik³ we wnêtrzu zamku. Olven mówi³ bardzo cicho, aby nie wzbudziæ podejrzeñ wœród gwardzistów prymasa obozuj¹cych pod bram¹. - A wiêc dobrze - ci¹gn¹³ - ty i reszta zdjÄ™cia Å›lubne pojedziecie w œrodku. Przy tej mgle szpiedzy Anniasa prawdopodobnie was nie zauwa¿¹. Spuœcimy most
zwodzony i ruszymy z kopyta. Nie chcia³bym, abyœmy byli wystawieni na ich spojrzenia d³u¿ej nawigacja GPS ni¿ minutê czy dwie.
- Panie Olvenie, pierwszy raz od dwudziestu lat s³yszê, byœ powiedzia³ naraz a¿ tyle s³ów - zdziwi³ siê Sparhawk.
- Wiem - przyzna³ Olven. - W dziaÅ‚ki przysz³oœci postaram siê byæ bardziej powœci¹gliwy.
Sparhawk i jego przyjaciele ubrani byli w kolczugi i p³aszcze podró¿ne, by nie zwracaæ na siebie zbytniej uwagi. Zbroje by³y starannie zapakowane w zdjÄ™cia tobo³kach umocowanych na szeœciu jucznych koniach, które mia³ poprowadziæ Kurik. Cz³onkowie dru¿yny Sparhawka dosiedli wierzchowców, a odziani w zbroje rycerze ustawili siê dooko³a nich. Olven da³ znak bratu organizacja
szkoleÅ„ s³u¿ebnemu obs³uguj¹cemu ko³owrót poruszaj¹cy zwodzony most, by zwolni³ blokadê. Ko³owrót pocz¹³ siê swobodnie obracaæ. Rozleg³ siê g³oœny zgrzyt ³añcuchów. Olven w pe³nym galopie wyjecha³ za bramê, nim jeszcze oferty mieszkaniowe most zd¹¿y³ opaœæ z potê¿nym hukiem na ziemiê po przeciwnej stronie fosy.
Gêsta mg³a by³a ich wielkim sprzymierzeñcem. Gdy tylko przegalopowali przez most, Olven zakrêci³ ostro w lewo, prowadz¹c nordic walking kolumnê polami w kierunku traktu do Demos. Z ty³u dobieg³y Sparhawka nawo³ywania zaskoczonych gwardzistów, wybiegaj¹cych z namiotów i patrz¹cych z bolesnym rozczarowaniem w œlad za znikaj¹c¹ kolumn¹.
- Jak medycyna po maœle - powiedzia³ Kalten z zadowoleniem. - Przez most we mgle krócej
ni¿ w minutê.
- Pan Olven wie, co robi - rzek³ Sparhawk. - Nim gwardziœci zdo³aj¹ pacjent zorganizowaæ jakiœ poœcig, bêdziemy mieli godzinê przewagi.
- Daj mi godzinê na starcie, a nigdy mnie nie z³api¹. - Kalten œmia³ siê z ukontentowania. - Bardzo dobrze siê zaczê³o, spotkania firmowe Sparhawku.
- Ciesz siê, póki mo¿esz. Mo¿liwe, ¿e póŸniej sprawy nie bêd¹ sz³y tak dobrze.
- Pesymista z ciebie, Sparhawku.
- Nie. Jedynie przywyk³em do drobnych niepowodzeñ. Po wjechaniu na trakt netbooki do Demos zwolnili i przeszli w krótki galop. Olven by³ rycerzem starej daty i zwyk³ oszczêdzaæ konie. Ich szybkoœæ zawsze mog³a siê jeszcze przydaæ. Olven nie lubi³ ryzykowaæ.
Ksiê¿yc
frezarka w pe³ni wisz¹cy ponad mg³¹ rozœwietla³ j¹ srebrzyst¹ poœwiat¹. Migotliwe b³yski w siwym oparze mami³y wzrok i bardziej skrywa³y, niŸli oœwietla³y drogê. Sparhawk otuli³ siê szczelniej p³aszczem, by cnc ochroniæ siê przed wilgotnym ch³odem.
Trakt bieg³ na pó³noc, w kierunku miasta Lenda, by potem skrêciæ na po³udniowy wschód, ku Demos, gdzie znajdowa³ siê klasztor Zakonu Rycerzy Pandionu. Sparhawk remonty wnÄ™trz wiedzia³, chocia¿ nie móg³ tego widzieæ, ¿e teren wzd³u¿ drogi by³ ³agodnie pofa³dowany i poroœniêty kêpami drzew. W tych zagajnikach mia³ nadziejê znaleŸæ kryjówkê po od³¹czeniu siê od podróże kolumny.
Jechali dalej. Wilgotna mg³a t³umi³a têtent koñskich kopyt.
Co jakiœ czas z k³êbów mg³y po
obu stronach drogi wy³ania³y siê nagle ciemne sylwetki drzew. Za ka¿dym razem Talen wzdryga³ podróżowanie siê nerwowo.
- Co siê z tob¹ dzieje? - zapyta³ go Kurik.
- Nie cierpiê tego - odpar³ ch³opiec. - Absolutnie tego nie cierpiê. Na poboczach mog¹ siê kryæ wilki, podróżowanie niedŸwiedzie albo coœ jeszcze gorszego.
- Jedziesz poœród zbrojnej dru¿yny, Talenie.
- £atwo ci mówiæ, ale ja jestem najmniejszy... no, mo¿e z wyj¹tkiem Flecika. S³ysza³em, ¿e wilki i tym podobne podróże stwory zawsze atakuj¹ najmniejszego. Naprawdê nie mam ochoty zostaæ po¿artym, ojcze.
- To staje siê coraz bardziej intryguj¹ce - odezwa³ siê Tynian. - Panie Sparhawku, nie wyjaœni³eœ jeszcze, czemuch³opiec zwraca siê
pacjent - spotkania firmowe - netbooki - frezarka - cnc - remonty wnętrz - podróże - podróżowanie - podróżowanie - podróże -
|